Loty widokowe

Chcemy dać szansę młodym ludziom

2010-05-20 //Wstecz
II Liceum Ogólnokształcące im. Św. Jadwigi Królowej w porozumieniu z Aeroklubem Nowy Targ rozpoczęło nabór do licealnej sportowej klasy lotniczej. Dokumenty składać można do 18 czerwca br. Prezesa ANT cieszy zainteresowanie młodzieży nowym kierunkiem, bo chętnych jest wielu. Miejsc - tylko 30.

"Naszym celem jest utworzenie klasy, której absolwenci, oprócz opanowania poziomu wiedzy niezbędnej do uzyskania świadectwa dojrzałości, posiądą szereg umiejętności i uprawnień związanych z wykonywaniem sportów lotniczych" - deklaruje szkoła. A prezes Aeroklubu Nowy Targ namawia, by spróbować spełnić swoje marzenia o  lataniu. 


P24: Sportowa klasa lotnicza to brzmi dumnie...

Paweł Kos: To prawda (śmiech). Oby nie odstraszająco. Nie chcemy, by sugerowano się obawą, że trzeba mieć jakieś specjalne uwarunkowania. By się zakwalifikować wystarczą podstawowe badania lekarskie: rentgen klatki piersiowej, badanie krwi, moczu, wzroku, badanie laryngologiczne, EKG. Jeśli wszystko jest w porządku można przejść do drugiego etapu, jakim są testy sprawnościowe. Potrzebne jest oczywiście świadectwo i wyniki testów gimnazjalnych - jak w każdej szkole. No i - zgoda rodziców na uprawianie sportów lotniczych.

P24: A testy sprawnościowe na czym będą polegać?

Paweł Kos: W czerwcu potencjalni kandydaci będą oceniani w  pięciu, powiedzmy - konkurencjach. Jest to: szybkość, skoczność, siła ramion, gibkość, siła mięśni brzucha. Testy przeprowadzą nauczyciele wychowania fizycznego, a następnie lekarz-specjalista z zakresu medycyny lotniczej oceni czy dana osoba jest na tyle sprawna i jej wyniki badań są wystarczające, że może podejmować czynności lotnicze. Ale te wymagania nie są zbyt wygórowane. Myślę, że każdy, kto nie unikał uczęszczania na "wf" bez trudu je przejdzie z pozytywnym wynikiem.

P24: Zanim zdecydowano o utworzeniu takiego kierunku zapewne przeprowadzono "rozpoznanie".

Paweł Kos: Włączyliśmy się jako aeroklub w promocję pomysłu. Odwiedziliśmy gimnazja w Nowym Targu, Szczawnicy, Krościenku, Bukowinie, Zakopanem, Czarnym Dunajcu, Rabce, Szaflarach, Łopusznej. Wszędzie były osoby, które deklarowały chęć nauki w tym kierunku.

P24: Skąd w ogóle pomysł na taką klasę?

Paweł Kos: To był pomysł Aeroklubu Nowy Targ. Udaliśmy się z  propozycją do starostwa. Na decyzję czekaliśmy dwa miesiące. Gdy zapadła - była pozytywna. Starostwo zgodziło się na wyłożenie niezbędnych środków finansowych.

P24: Za co trzeba zapłacić?

Paweł Kos: Pieniądze są potrzebne na szkolenie praktyczne. Nie ukrywam, że to spory wydatek. Ale nauczanie to proces dwuetapowy, czyli zajęcia teoretyczne - w szkole i praktyczne - w trakcie obozów na lotnisku. Część teoretyczną poprowadzi dyrektor ANT Marek Lijewski, który ma wieloletnie doświadczenie w nauczaniu młodzieży. Poszczególne przedmioty będą realizowane w ramach dodatkowych godzin lekcyjnych z  "przysposobienia lotniczego". Ta część szkolenia musi się zakończyć przed pierwszym wylotem. Potrwa od jesieni do wiosny. A od maja - latanie. Uprzedzając pytania - tak, latanie przewidziano już w pierwszym roku nauki w liceum, bo pierwszy rok to nauka podstawowego pilotażu, kolejne lata - to już jego doskonalenie, czyli pogłębianie edukacji lotniczej. Przewidujemy 5 obozów praktycznych. Pierwszy zapoznawczy już we wrześniu tego roku, potem 4 obozy praktycznego szkolenia na nowotarskim lotnisku. A może w przyszłości gdzieś dalej.

P24: Na czym będą latać uczniowie?

Paweł Kos: Najpierw będzie to dwumiejscowy szybowiec szkolno-treningowy "Puchacz", a w dalszym etapie nastąpi przeszkolenie na nowy typ szybowca jednomiejscowego - "Junior". W 3 klasie, na ostatnim obozie przed maturą będzie szkolenie w akrobacji szybowcowej. Wcześniej uczniowie-piloci posiądą umiejętności między innymi w  wykonywaniu lotów termicznych czy celnego lądowania. Cały proces ma przygotować ucznia do uzyskania licencji szybowcowej. To pierwszy krok w  kierunku dalszej kariery w lotnictwie. Z naszego klubu wywodzą się przecież i piloci cywilnych Boeningów, wojskowych F16, czy kontrolerzy ruchu lotniczego. Taka edukacja może być początkiem wspaniałej kariery. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że starostwo podjęło temat, bo wiele osób nie wie jak "wejść na drogę do latania" – a to wcale nie jest takie trudne. Zresztą - ukończenie tego kierunku, nie zamyka przecież dostępu do innego profilu kształcenia, a zdobyte doświadczenie będzie można w  przyszłości traktować jako hobby, bo ma się dodatkowe uprawnienia. A klasa lotnicza to zwykła klasa licealna z rozszerzonym nauczaniem matematyki i języka angielskiego.

P24: A jeśli ktoś faktycznie poczuje, że jego przeznaczeniem jest latanie, to co dalej?

Paweł Kos: Są uczelnie cywilne. Na przykład Politechnika Rzeszowska kształcąca w zakresie pilotażu czy konstrukcji lotniczych, Politechnika Warszawska, Poznańska. No i szkoła pilotów wojskowych w  Dęblinie. Możliwości podjęcia pracy i wykonywania zawodów jest wiele - od zajęcia się sportem wyczynowym, poprzez bycie instruktorem - szybowcowym, samolotowym, balonowym, spadochronowym. Dalej - pilotem zawodowym, liniowym, wojskowym, mechanikiem lotniczym, konstruktorem, kontrolerem ruchu lotniczego, aż po zarządzanie lotnictwem, czy pracą w  turystyce lotniczej.

P24: W pierwszym roku 30 osób, w drugim już 60, potem 90. Aeroklub podoła takiemu wyzwaniu?

Paweł Kos: Spokojnie. Jesteśmy przygotowani. Mamy doskonałą kadrę, bazę i sprzęt. Obędzie się bez problemów, zwłaszcza, że mamy wielu świetnie wyszkolonych instruktorów. Przyznam, że w ostatnich latach szkoli się u nas mało młodzieży. Średnia wieku zdecydowanie się podniosła. Ludzie starają się najpierw zgromadzić fundusze na szkolenie, a dopiero później realizują swoje marzenia. Podstawowe szkolenie szybowcowe kosztuje 3 800 zł. Cykl trzyletni kosztuje ok. 8 tys. zł. Dlatego zależało nam na daniu szansy ludziom młodym, którzy raczej takimi kwotami nie dysponują.

Rozmawiała: Sabina Palka/podhale24.pl