Loty widokowe

Dziennik Lotów Falowych

W dniu 01.03.2000 br w OSLF AP wykonano 2 hole na "falę". W pierwszym locie Zdzicho z Bielska-Białej wykonał lot egzaminacyjny na uprawnienie do lotów wysokościowych i zarazem KTP/C - dla pilotów szybowcowych ważność KTP/C wynosi 9 miesięcy!!. (Niektórzy instruktorzy szybowcowi nie czytają dokładnie Programu Szybowcowego i wpisują pilotom szybowcowym KTP/C z ważnością na 1 rok) Niestety, falę w całości wykorzystała Jelenia Góra i falowicze (5-ciu) odjechali z kwitkiem, w tym jeden aż nad morze. Obydwa loty, jeden na kółku Juniora i drugi na jedynej w Polsce narcie Puchacza, zostały wykonane fachowo i bezpiecznie przy pokrywie śnieżnej rzędu 30 cm - śnieg o strukturze gipsu. Do końca sezonu falowego 1999/2000 tj do 15.05.2000 r. Gazda Halny strajkował i ani razu porządnie nie dmuchnęło! 

W dniu 15.09.2000 r. Ośrodek Szybowcowych Lotów Falowych AP w Nowym Targu rozpoczął "jubileuszowy" sezon falowy 2000/2001. Do dyspozycji szybowników zostały przygotowane 4 Juniory (piąty będzie po 1 października) i 1 Puchacz z dostawianą nartą śniegową, oraz 2 holówki: Jak 12 i Wilga, które w razie potrzeby mogą być również przystosowane do startów na pokrywie śniegowej. 

1 października 2000 r. "Gazda Halny" zakończył strajk i zaczął pracę, niestety nie powiadomił o tym szybowników, którzy w tym dniu nie dotarli do Nowego Targu. 
O godz 1215 Obserwatorium na Kasprowym Wierchu (tel.: 18 2019111) informuje: kierunek wiatru 150o do 180o, prędkość wiatru - średnio 14 m/s, porywy do 24 m/s. 
Obserwacja Fali z lotniska o godz. 14oo: zachmurzenie 1/8 Ac len, 1/8 Cu rot, mur halny nieco "odklejony", widzialność powyżej 40 km, kierunek wiatru 90o, prędkość wiatru ca 6 m/s, temperatura + 19oC, od zachodu zwiastuny frontu. 

11 października 2000 r. Zaczyna znowu wiać. Tym razem są "falowicze". Kasprowy informuje: wiatr z kierunku S o prędkości średniej 18 m/s i porywach 25 m/s! Do godz 13 nie udaje nam się wystartować. Chmury zaczynają zakrywać rejon wznoszeń falowych - przechodzi rozmyty front. Czekamy. O godz 15oo startuje Arkadiusz Karwowski, wyczepienie szybowca w rejonie II fali na ES od lotniska. Pilot wychodzi tylko na 2600 m i na tym kończy się jego lot. A Halny wieje coraz mocniej. Pod wieczór chmury znikają i ukazują typowe zachmurzenie falowe: mur halny, wał rotorowy i soczewkę z krawędzią na całej długości Tatr.

12 października 2000 r. Typowy Halny. Na Kasprowym wiatr szaleje z prędkościa średnią 19 m/s, a w porywach osiąga 35 m/s. Wykonujemy 6 holi. 3 pilotów uzyskuje diamentowe przewyższenia. Piotrkowi z Pleśnej zamarznięte wariometry pokazują minus 6 m/s i w końcu poddaje się. Aśka dociera na lotnisko około 15 30 i wsiada do Juniora prosto z autobusu. Startuje o godz 1545. Nad Tatrami soczewka w kształcie palca skierowanego na zachód. Niestety po godzinie zaczyna się wszystko rozmywać. Wychodzi tylko na 3800 m. Zachodzi słońce i musi lądować. Oboje zostają do jutra. O 1830 ds. (dyżurny synoptyk) na Kasprowym Wierchu odczytuje z wiatromierza: kierunek wiatru południowy, prędkość średnia 17 m/s porywy do 32 m/s. Halny wzmaga się. 

13 października 2000 r. Godzina 1010: na Kasprowym wiatr 18 m/s; porywy do 27 m/s, wbrew temu znikają resztki zachmurzenia falowego. Halny kończy się. Wiktor z Warszawy ponagla nas. O godz. 1213 Aśka decyduje się na lot. Po dość turbulentnym holu zostaje wyczepiona na 1500 m w polu falowym Kuźnice - Nosal - Cyrhla. Uzyskuje maksymalną wysokość 4000 m. Po prawie 5-ciu godzinach ląduje. Niebo nad Podhalem bezchmurne - koniec Fali, a synoptycy przewidywali apogeum Fali właśnie na piątek. Ale to był 13!! 

29 października 2000 r. Duże prawdopodobieństwo wystąpienia Fali we wtorek - ostatniego października! 

31 października 2000 r. Godz. 800 nad Podhalem przelatują ołowiane chmury chmury, na Kasprowym tylko 7m/s. Dzwonimy do Cirrusa, twierdzi, że koło południa rozdmucha się. O 1000 jest lepiej, pojawia się mur halny i wał rotorowy, niestety nie możemy dodzwonić się na Kasprowy. Wreszcie o godz. 1110 dużurny synoptyk z Kasprowego informuje nas: wiatr z kierunku 230o średnia prędkość 22 m/s, porywy dochodzą do 35 m/s. Jest Fala. Pierwszy start o godz. 1153. Wykonujemy 3 hole. Piloci szybko wychodzą na 5000 m i na tej wysokości noszenia falowe zaczynają słabnąć. Z komunikatu meteo wynika iż na wysokości 5500 m std prędkość wiatru gwałtownie spada z 90 km/h do 40 km/h, a jego kierunek zmienia się z 210o do 240o. Trzeba być cierpliwym i trochę pogłówkować. Piotrek zziębnięty rezygnuje z diamentu i o 1530 ląduje, Łukasz też wraca do lotniska i około godz. 1630 na wysokości 6000 m łapie 3-metrowe noszenie ; KL pozwala na kontynuowanie lotu (zachód słońca tuż tuż) i on jako jedyny w tym dniu uzyskuje diamentową wysokość. Piotrkowi zabrakło do diamentu 300 m, a Krzysiek robi tylko przewyższenie 3300m do ZOS. 

3 listopad 2000 r. Halny znowu zaczął dmuchać. O godz 13 osiągnął średnią prędkość 16 m/s, a w porywach 27 m/s. Na niebie klasyczne zachmurzenie falowe z fotogenicznymi soczewkami. Falowicze nie zdążyli się zjechać. Dojechał tylko Wiktor, który chciał wykonać lot treningowy - niestety nie miał wpisu aktualnej KTP/C, a pasażer który miał z nim lecieć nie posiadał badań w KNC. Nadto Puchacz stał zbyt głęboko wciśnięty w najmniejszym hangarze jaki został zbudowany w aeroklubie regionalnym AP co zniechęciło do reszty pomocników Wiktora. Uwiecznił więc przepiękne soczewki na kliszy i postanowił zostać do jutra. 

4 listopad 2000 r. W nocy wiało w porywach do 40 m/s. Niestety o godz. 700 średnia prędkość wiatru na Kasprowym spadła do poniżej 10 m/s i około godziny 8 zachmurzenie falowe zaczęło znikać i przechodzić w zachmurzenie średnie. Dojechało 3 falowiczów. Zostały wykonane 2 hole na KTP/C i lot zapoznawczy z rejonem Fali i lotniska Nowy Targ. Dyżurny synoptyk z IMGiW w Krakowie uprzedził, że 7 listopada Halny może znowu dać znać o sobie. 

8 listopad 2000 r. W dniach 6, 7 i 8 wiał halny średnio 12 - 16 m/s, a w porywach powyżej 22 m/s. 6-go nie było falowiczów (nie było też Ac len, a wiatr na wysokości ca 4500 mstd zdecydowanie skręcał na W). 7-go falowicze dojechali - niestety nie został wykonany ani 1 hol z powodu pełnego pokrycia. 8-go do godzin południowych utrzymywał się prześwit w rejonie Tatr umożliwiający hole na Falę, lecz falowicze dzień wcześniej rozjechali się. 

14 listopad 2000 r. Znowu wieje. Jest 2 falowiczów i 1-den Tadzio z Nowego Targu. Na Kasprowym wieje średnio 17 m/s w porywach do 28 m/s. Nad Tatrami mur halny i wał rotorowy - nie ma soczewek. Dzień wcześniej wiało średnio 12 m/s, a w porywach do 18 m/s. Podczas holowania trochę rzuca - po wyczepienie solidne noszenie rotorowo-falowe dochodzące w zespole do 10 m/s. Jest dobrze! Wyczepienie w rejonie Cyrhli. Gdy holuję Puchacza z Tadziem i Pawłem, czuję że z Halnym dzieje się coś niedobrego - jakby zmęczył się. Muszę wyczepić go znacznie dalej na południe od poprzednio holowanych szybowców. Od muru odrywają się strzępy chmur deformując wał rotorowy. Maksymalny pułap osiągnięty w tym dniu to tylko 3800 m n.p.l. Po przeszło 4 godzinach wszyscy lądują - znowu bez diamentów.

17 listopad 2000 r. Dzień wcześniej beznadziejna pogoda - niski pułap chmur, mglisto - czasem siąpi deszczyk - nic nie zwiastuje halnego - nawet Wiktor nie dzwoni, a prognozy meteo w TV ani słowem nie wspominają o dzisiejszym Halnym. Loty falowe na dzisiaj nie zostały zaplanowane. Godz. 8oo , nad Tatrami wspaniały Ac len, ani śladu muru halnego, ani kłaczka rotora. Dzwonię na Kasprowy - kierunek S średnio 17 m/s porywy do 28 m/s. A więc potwierdza się - znowu Halny - zupełne zaskoczenie. Jadę szybko na lotnisko - dzwonię do ACC z prośbą o zgodę na loty falowe w dniu dzisiejszym na godz 12. Kierownik Zmiany w ACC obiecuje zgodę na loty falowe!! Dzwonię do Aśki, która wypoczywa w Zakopanem. Komórka zajęta, albo wyłączona - a może jeszcze śpi ? Zostawiam wiadomość, że duje , że znowu Halny nas "gnębi" i że w samo południe dostaniemy zgodę na loty. I tak się też dzieje. Startujemy po 3-ci diament dla Aśki o 12o3. Nad Tatrami i dalej w obie strony - stoi olbrzymia piętrowa soczewka. Hol idzie jak po maśle, wogóle nie rzuca - w kabinie towarzyszy mi Ogonek. Na wysokości 1100 m dolatujemy w rejon Jaszczurówki, noszenie w zespole wzrasta do 8 m/s. Na wysokości 1400 m daję Aśce sygnał do wyczepienia. Jest obiecująco - po wyczepieniu noszenie dochodzi do 4 m/s. Niestety na wysokości około 2.600 m pierwsze zatrzymanie, później drugie na 4000 m. Czyżby znowu dzień bez diamentu? Ale soczewa stoi dalej - trzeba cierpliwie zdobywać wysokość nawet w słabych 0,5- metrowych noszeniach. Jadę do domu. Około 15-tej dzwonię na lotnisko - Rysio mówi, że jest diament i Aśka już schodzi. Szybko jadę pogratulować jej 3-go diamentu i wypisać okolicznościowy dyplom. Ma 6000 m przewyższenia. A soczewa dalej stoi i kto wie czy halny nie utrzyma się do jutra? 

3 grudzień 2000 r. Nieznaczne "ruchy falowe" miały jeszcze miejsce w dniach 21, 22 i 23 listopada. Ds. z Kasprowego informował nas: 
  • 21.11 - kierunek wiatru 200o, średnia prędkość 10 m/s i porywy do 18 m/s, 
  • 22.11 - kierunek wiatru 160o, średnia prędkość 10 m/s i porywy do 15 m/s, 
  • 23.11 - kierunek wiatru 170o, średnia prędkość 10 m/s i porywy do 18 m/s, 
W/w dane były zbierane około godz. 1100. Dzisiaj w Nowym Targu cały dzień wisi mgła, być może iż Św. Mikołaj coś "wydmucha" z wora prezentów? Przecież grudzień znajduje się na 2-gim miejscu w ilości zdobytych diamentów nad Tatrami. 

7 grudzień - kierunek wiatru 200o, średnia prędkość 12 - 16 m/s m/s, - 3oC, szczyt Kasprowego w chmurach. 

8 grudzień 2000 r. - kierunek wiatru 160 - 200o, średnia prędkość 15 m/s i porywy do 30 m/s, - 2oC, marznący deszcz - jest Fala - zaskoczeni szybownicy tylko dzwonią bo usłyszeli w RMF o kolejnym 11-tym halnym. 

16 kwiecień 2001 r. - W nowym 1000-leciu, jak do tej pory, Halny jest niezbyt łaskawy dla OSLFAP w Nowym Targu - dmuchnął tylko 3x i w dodatku na krótko (2 do 3 godzin). Ostatni raz w Niedzielę Palmową - o czym nikt nie wspomniał. 

18 listopad 2001 r. - Mamy nowy sezon falowy. Pogotowie Falowe trwa już od 15 września i do dzisiaj prawie nie dmuchało z południa. W pełnej gotowości do lotów wysokościowych stoją 4 Juniory, 1 Puchacz, oraz 3 holówki. Najbardziej diamentodajny miesiąc kurczy się, a tu na niebie nic nie zwiastuje nadejścia fali. 

   Kto zdobędzie kolejny 250-ty diament na Tatrzańskiej Fali? 

27 marzec 2002 r. - Halnego jak nie było tak nie ma. Ale za to mamy wiosnę i Święta - PODOBNO MAJĄ BYĆ CIEPŁE - a to może zwiastować wiatry z południa. 

11 maj 2002 r. - Pogotowie falowe 2001/2002 kończy się 15 maja i nadal nie wiemy kto będzie 250-tym zdobywcą diamentu na Tarzańskiej Fali 

26 październik 2002 r. - Sezon falowy 2002/2003 w OSLF AP rozpoczął się 15 września i do dzisiaj nie wiało z południa, za wyjątkiem 3-godzinnego halnego w dniu 22.10. Do lotów falowych są przygotowane wszystkie sprawne szybowce tj. 3 Juniory i 1 Puchacz, oraz 3 holówki (w tym Jak-12 na nartach). Polecam stronę "CIRRUSA" gdzie można znaleźć mapy górne sytuacji barycznej niezbędne do prognozowania fali.

   Kto zdobędzie kolejny 250-ty diament na Tatrzańskiej Fali? - nadal aktualne.

13 listopad 2002 r. - Sezon falowy 2002/2003 w OSLF AP rozpocznie się 15 listopada zdobyciem kolejnego 250-tego diamentu na Fali Tatrzańskiej - tak twierdzi Cirrus! A więc do zobaczenia w piątek

14 listopad 2002 r. Na Puchaczu sprawdzał falę Wiktor z Warszawy. Pomimo dosyć silnego wiatru na Kasprowym, udało się tylko wyjść na 2100m. Lot trwał 3 godziny. 

15 listopad 2002 r. Jest piątek - na Kasprowym dmucha w porywach ponad 35 m/s. Jest 2 falowiczów - Piotr z Nowego Targu i Mirek z Aeroklubu Podhalańskiego. Wychodzą tylko na 2900m i 3200m. Gdzie te diamenty Jasiu? Niestety - silna zachodnia odchyłka! Piloci szykują się na jutro. 

16 listopad 2002 r. Na Kasprowym wiatr 210 st, średnio do 20 m/s, a w porywach powyżej 38 m/s, ciepło + 5 st. Nad wschodnią stroną Tatr stoi ciemno-niebieska gruba soczewka ; nad nią niebo zasnute Ci. Około 9-tej pojawia się druga na wysokości Szaflary-Poronin w środkowej części Tatr. Mur i rotory niewidoczne. Pierwszy hol wykonuję o 11-tej - na sznurku Mirek z Łososiny. Turbulencja umiarkowana - wyczepienie na 1500 m w noszeniu falowym 3m/s w rejonie Toporowa Cyrhla - Huty. Na wysokości 5500 m Mirek melduje zatrzymanie - przesuwa się w rejon Wołoszyna i dalej Morskiego Oka i tam nabiera mozolnie wysokości. Po uzyskaniu diamentu, na wysokości około 7000 m, wznoszenie wzrasta do 5 m/s i dalej trzyma do 7500 m. Na tej wysokości Mirek przerywa lot - na tyle zostało to uzgodnione z ACC. Zdobywa pierwszy diament do Srebrnej Odznaki i kolejny 250-ty na Fali Tatrzańskiej. 2-gi w kolejności startuje Piotr. Hol i wyczepienie przebiega jak poprzednio. Po chwili melduje wysokość 2500 m ... i cisza (na odprawie uzgodniono przekazywanie meldunków po każdym zdobyciu 500 m). Po wywołaniu przez KL przekazuje 1900 m wysokości, okropną turbulencję i rejon m. Jurgów!. Dał się wyprowadzić w pole Gaździe Halnemu - wykonał trawers w lewo (w kierunku Morskiego Oka) - słyszał meldunek Mirka o noszeniu w tamtym rejonie wykonał zbyt głęboki trawers w lewo i zniosło go na wschód ale i do tyłu. Próbuje jeszcze bezskutecznie 2-giej fali i ostatecznie ląduje na lotnisku. Wykonujemy niezwłocznie 2-gi start. Tym razem wykonuję hol na falę specjalnie blisko rejonu w którym znalazł się Piotr po niefortunnym trawersie - ponad miejscowościami: Bór, Groń, zachodni trawers Bukowiny T. Rzuca niemiłosiernie! Wysokość nie chce rosnąć - nad drogą Poronin - Bukowina mamy zaledwie 700 m. Ciągnę w rejon poprzedniego wyczepienia - wysokość jeszcze spada, a turbulencja jeszcze silniejsza. Zdecydowanie odbijam na zachód - dalej rzuca, ale wysokość na szczęście rośnie. Na wysokości 1400 m nagle przestaje rzucać - noszenie do 5 m/s - fala. Na lewo droga do Morskiego Oka, na prawo z tyłu wysypisko śmieci, pod nami skrzyżowanie na Cyrhli. Na 1500 daję znak do wyczepienia. Tym razem Piotr pilnuje się i nie daje się wypluć Halnemu. Szybko nabiera wysokości. Dalej lot przebiega podobnie do lotu Mirka i Piotr uzyskuje 6150 m przewyższenia. Około 14.45 dojeżdża na lotnisko kolejny falowicz - z Kielc. Do zachodu słońca niespełna 2 godziny - wystarcza to zaledwie do przygotowania się do lotu na jutro. Godzina 16.00 - promienie zachodzącego słońca rozświetlają niebo czerwono-różowo-pomarańczowo-żółtymi kolorami. Niesamowity widok - jakby płonęło niebo - w dodatku pomimo nadejścia nocy zrobiło się jaśniej. 

17 listopad 2002 r. Niedziela - na Kasprowym dalej wieje: średnio 17 m/s, w porywach ponad 35 m/s - prognoza meteo z Krakowa optymistyczna - wg mnie zbyt optymistyczna, gdyż na niebie żadnych chmur. Tylko nad Tatrami drobne postrzępione Cu. Piotr z Kielc decyduje się na hol. Idzie gładko, prawie nie rzuca. Wyczepiam go na 1600 m w rejonie Nosal - Jaszczurówka. Niestety - wiatr słaby i skręcony na zachód powoduje, że pilot przesuwa się zbytnio do przodu i traci wysokość do 1400 m. Na szczęście słucha mnie i wycofuje się w rejon wyczepienia, gdzie po chwili melduje poziom 1700 m. Nie widzę tego różowo - jednak udaje mu się wygrzebać na 5500 m. Ma 2-gi warunek do Złotej Odznaki, okropnie przemarznięte dłonie i cieszy się, że jeszcze raz będzie próbował. Prognoza meteorologa z Krakowa sprawdziła się. 

20 listopad 2002 r. Jeszcze w poniedziałek i wtorek wiało z południa. We wtorek wyglądało to nawet zachęcająco. Dzisiaj wreszcie spokój - pochmurno, ale kto wie co będzie w piątek?
PS Dostałem dzisiaj meila od Cirrusa. 

23 listopad 2002 r. Komunikat od Cirrusa: "W najbliższy poniedziałek (25-go) będzie znów falowo. Jutro będę od 8.00 w pracy i będę śledził na bieżąco rozwój sytuacji, mam nadzieję, że Gazda Halny znów będzie szczodry dla falowiczów." 

25 listopad 2002 r. Cirrus miał rację - Halny znowu daje znać o sobie. Wydaje się, że tym razem jest nieco osłabiony. Wprawdzie na Kasprowym wieje: średnio 15 m/s, a w porywach do 23 m/s - to na holu jakby nie czuć tego wiatru. Na niebie 5 równoległych bruzd z postrzępionych Ac - brak muru i rotorów - nie rzuca. O godz 13:28 wykonujemy - wspomniany wyżej - jeden hol na falę, w ramach KTP/C. Obaj chętni do latania w tym dniu na fali nie posiadali aktualnych KTP/C. Leci Staszek z Warszawy z Benkiem. Wyczepienie na wysokości 1700 m na północnym trawersie Giewontu. Do 2500 wznoszą się niemrawo. Potem po przesunięciu się w rejon Morskiego Oka szybko wychodzą na 4000 m. Wyżej nie mogą - Puchacz bez aparatury tlenowej. Już przeszło miesiąc!! czekamy na nadanie klasy Juniorowi i Puchaczowi - z aparaturą. Niestety ULC jeszcze nie zaczął funkcjonować prawidłowo - i specjaliści z KCSP nie mają pieniędzy na delegacje. Lądują tuż przed zachodem słońca. Niestety, nie dowiemy się czy w tym dniu można było zdobyć diament? 

26 listopad 2002 r. Jeszcze wieje - 15 m/s porywy do 24 m/s. Wykonuję 2 hole - tym razem Benek leci na Juniorze z tlenem. Wyczepienie podobnie jak wczoraj - na wysokości 1600 m w odległości około 200 m od Regli, naprzeciwko Giewontu. Powoli drapie się do góry ostatecznie uzyskując 4100 m w rejonie Morskiego Oka. Ląduje po 4 godzinach i cieszy się, że jeszcze raz przyjedzie do Nowego Targu. Hol łatwiejszy niż na termikę. Staszek z Pawłem na Puchaczu wychodzą tylko na 2500 m. 

18 marzec 2003 r. Prawie wiosna. Jeszcze trochę śniegu na lotnisku. Cirrus zapewnia, że trzyma rękę na pulsie i da znać o każdym zbliżającym się Halnym. Sezon falowy dobiega końca - niedługo latanie na termice. Gdzie nam do Fali Andyjskiej. Rekord absolutny w odległości przelotu ustanowiony 21.01 br nad Andami wynosi obecnie 3008,8 km!! Niesamowity rekord - lot trwał nieco ponad 11 godzin z prędkością przelotową ponad 260 km/h! A więc długie dystanse tylko w górach! Pasmo Karpat i Sudetów daje możliwość jednego nawrotu o długości około 550 km - przy 3 PZ jest możliwy przelot falowy w Polsce o długości powyżej 1500 km. Właściciele Ventusów nadchodzi czas próby!

15 maja 2003 r. Koniec sezonu falowego 2002/2003, tylko 2 diamenty - może w kolejnym będzie ich więcej.

29 pażdziernik 2003 r. Zaczyna dmuchać - sezon falowy 2003/2004 rozpoczęty. Odznaki na niebie nie wróżą wysokich lotów (brak muru, rotorów tylko wielki Ac z krawędzią nad Słowacją i końcem nad lotniskiem) a na Kasprowym o 11:00 wieje z kierunku 230o z prędkością średnio 12 m/s, w porywach do 25 m/s - czekamy. Pierwszy hol ze Sławkiem o 11:28 - jest dobrze. Po wyczepieniu jest stabilne noszenie 2-3 m/s. Wysokość rośnie; wracam po drugiego - na niebie zmiany, ukształtowała się soczewka. Po wyholowaniu 2-go Juniora w rejon Cyrhla - Nosal, wykonuję skręt w prawo i wpadam w duszenie! - nie powinno go tam być. Pilot po wyczepieniu, ma trudności z nabraniem wysokości - coś się zmieniło - czyżby już koniec halnego? Wykonuję jeszcze 2 hole - piloci nie nawiązują kontaktu z falą i wracają na lotnisko. Paweł i Sławek wychodzą na 6300 m i 6550 m. Po odczytaniu barogramek obaj zrobili przewyższenia do złotej - Pawłowi zabrakło 30 m! do diamentu. 

30 pażdziernik 2003 r. Na dzisiaj CIRRUS zapowiedział apogeum Fali Tatrzańskiej. Część piotów została; niestety na Kasprowym tylko dmucha silny wiaterek średnio 12m/s - w porywach do 20m/s - chmurzy się, a około 11 zaczyna kropić deszcz. Z prognozy cirrusa i naszej wynika, że następny halny zawita nad Tatry przy Święcie Zmarłych. Jesteśmy na to przygotowani. 

1 listopad 2003 r. - Święto Zmarłych. Na Kasprowym silny wiatr. O godz. 8:40 synoptyk z Kasprowego podaje; wieje średnio 23 m/s; porywy do 41 m/s! +1,7oC. Jest FALA. Niestety zachmurzenie - jest jakieś dziwne i zaczyna wzrastać - a może gasząca interferencja z falą Tatr Niżnych? Jest 5-ciu Falowiczów. Pierwszy hol wykonuję z Pawłem o 10:38 przy pełnym zachmurzeniu w rejonie wyczepienia - z nadzieją, że znajdę jakąś lukę. Niestety prześwit nie zrobił się, wracamy do lotniska. Wyczepiam go w rejonie 2-giej fali nad Maruszyną w +5 m/s. Po godzinie ląduje. Czekamy, może ustąpi dolne zachmurzenie. Ponad nim widać soczewki - co każe mieć nadzieję. Około 13, robi się prześwit! - startuję z Krzyśkiem - jest pierwszy raz na fali. Wyczepiam go na 1600 m w noszeniu rzędu 6 m/s. Idzie szybko do góry, po chwili melduje, że nie widzi ziemi - cofnęło go. KL nakazuje mu przesunąć się do przodu - prześwit między rotorami a Reglami powiększa się - napewno ziemia jest widoczna. Niestety, robi to nieskutecznie, zdenerwowany melduje iż widzi jezioro - zdmuchnęło go 30 km do tyłu, nad Zalew Czorsztyński 15 km na wschód od lotniska. Wraca do lotniska - ma 2800 m wysokości i wątpi czy do niego doleci - ledwo włóczy się względem ziemi, taki silny wiatr. Holuję 3-go piolota - też jest pierwszy raz na fali (oprócz wczorajszego "holu"). Zachmrzenie dolne ustępuje, ale również i soczewki zanikają. Nie wygląda to najlepiej. Szybowiec wyczepiam naprzeciwko Nosala z dziobem ustawionym na tarczę słoneczną. Na takim kierunku zalecam esowanie w rejonie wzoszenia i pilnowanie rejonu - jest b. silny wiatr. Pilot nie ma problemów z nabieraniem wyskości do 4000 m, wyżej jest gorzej. A czas ucieka - wyszedł tylko na 4400 mnpl - nie wiemy czy można było zrobić dzisiaj diament. Chociaż wiatr na Kasprowym o 15:25 duł z prędkością średnią 19 m/s, a w porywach do 30 m/s. 

17 listopad 2003 r. Poniedziałek. Pełne zachmurzenie, kropi deszczyk. Pod koniec tygodnia ma być ciepło, a we wczorajszej prognozie tygodniowej TVP1 przewiduje na niedzielę wiatr halny. Kto wie?. 

25 listopad 2003 r. Wreszcie zaczęło wiać. Niestety nikt tego nie przewidział. Miały być tylko podmuchy, a na Kasprowym od 2 w nocy wieje średnio 16 m/s - a w porywach ponad 25 m/s. Tatry przykryte murem halnym, na przeciwko Giewontu i Nosala postrzępione rotory. O 13-tej pojawiają się soczewki. Niestety o 16-tej zachmurzenie wzrasta, pojawia się 2-gi wał rotorowy blisko lotniska. Teraz - jest godzina 17:30 - nie widać gwiazd. TV regionalna zapowiada na jutro halny. Oby się sprawdziło. 

26 listopad 2003 r. Sprawdziło się. Chociaż jeszcze o 8:30 na lotnisku siedziała mgła. Ustąpiła około 9, akurat w momencie lądowania Cessny z Bielska. 9:40 na Kasprowym wieje średnio 12 m/s - a w porywach ponad 25 m/s. Tatry przykryte murem halnym, kilku rotorów w rejonoe Zakopanego. Ok. 10-tej pojawiają się wspaniałe soczewki. Diamenty wydają się być pewne - pierwszy hol o 11:02. Nie rzuca, po drodze noszenia w zespole do 4 m/s. Wyczepiam szybowiec na 1.600 m, nad drogą Zakopane-Rondo - Łysa Polana. Pilot nabiera szybko wysokość do 2.900 m, potem zatrzymanie, znowu "meterek" i tak z trudem wychodzi na 3.500 m. Holuję jeszcze 2 szybowce. Piloci pierwszy raz na fali tatrzańskiej. Wychodzą na 2.000 m, tracą noszenia i wracają na lotnisko. Hole wstrzymane. Wojtek z Lublina nadal się męczy na wysokości rzędu 4.000 m. Dopiero około 14 melduje wysokość 4.500 m i noszenie 2 m/s! Cierpliwość zostaje nagrodzona - zafalowało. Idzie szybko do góry. Osiąga pułap 7.100 m. Ma diament i przewyższenie do złotej. Gratulacje. Prognozy TV przewidują że jutro ma nadal wiać? Niestety loty falowe nie zaplanowane. Oznaki na niebie nie wróżyły dalszego ciągu fali. Jutro będzie wiadomo kto miał rację.

17 marzec 2004 r. Końcówka sezonu falowego 03/04. Od listopada kilka razy "zbierało się na halnego", ale na szczęście nie wiało. Zainteresowani wiedzą, że 2 samoloty z możliwością startu na nartach były i są niesprawne - Jak-12 od maja 2003 jest przepłótniany w Krośnie, a Wilga wypracowała resurs silnika. Spieszę donieść, że pokrywa śnieżna znika w oczach i na wiosenną falę będziemy holować Wilgą na kołach! Zapraszamy po diamenty! 

28 październik 2004 r. Sezon falowy 04/05 zagrożony. Dyrektor Szkoły zwolniony - trwa restrukturyzacja Szkoły. Kieruje nią Komisarz wyznaczony przez Zarząd AP. Wszyscy pracownicy oprócz Szefa Wyszkolenia (wiek przedemerytalny) zwolnieni. Mechanik będzie zatrudniony od 1 lisopada na 2 miesiące. Po 1 stycznia 2005 ma być przeprowadzony konkurs na Dyrektora Ośrodka o ile Komisarz przekona się o celowości jego istnienia? 15 października był halny!!

10 styczeń 2005 r. Połowa sezonu falowego 04/05 za nami, halny dmuchał jeszcze 2. razy: 30 pażdziernika i 1 grudnia. Szkoła zlikwidowanana terenowo, a Ośrodek Lotów Falowych został zamknięty. Totalna obstrukcja Władz AP. Byłem 9 stycznia na spotkaniu szybowników na Żarze i latałem z Mistrzem Europy. Z przeprowadzonego sondażu wnioskuję, że niektórzy (a może większość?) członkowie Zarządu AP nie mają zielonego pojęcia co się stało i dzieje w Nowym Targu. Będąc na Żarze, dobrze poinformowani warszawiacy przepowiadają rychły upadek i likwidację AP w obecnej strukturze. 

27 kwiecień 2005 r. Przepowiednia się sprawdziła. Mamy nowe Władze AP, Aeroklub Nowy Targ wreszcie dostał w użyczenie na 1. rok lotnisko i sprzęt lotniczy tj.: 8 szybowców + 2 holówki i AN-2. Halny na szczęście więcej nie wiał. Jak nic złego się nie stanie to będą organizowane loty falowe w sezonie 2005/2006.
Niestety sezon falowy 2004/2005 został bezpowrotnie stracony z powodów jw. - pomimo sprzyjających warunków nie został wykonany ani 1. lot na falę!. 

W 2005 r. "diamentowy halny" wiał co najmniej 2 razy (np. 5.12.). Niestety Władze aeroklubu zarządzające EPNT nie były w stanie zorganizować lotów falowych? natomiast organizowały skoki spadochronowe na tle Ac len i Cu rot.

01 grudzień 2009 r. 29 listopada członkowie ANT dokonali zasadniczej zmiany strategii Aeroklubu. Po 6-ciu latach, o godz. 13:01 ruszył Ośrodek Lotów Falowych w Nowym Targu. A czuwa nad tym miejscem Patron EPNT. Wspólnie ze Staszkiem wyholowałem Puchacza na 2-gą falę w rejon Skrzypne-Bańska Niżna-Biały Dunajec. Na lotnisku byłem razem z Kubą i Pawłem (w ostatnim locie falowym w 2003 r. zabrakło mu do diamentu 30 m!) już o godz. 8:00. Podgląd z kamery na Kasprowym, sytuacja ze zdjęcia satelitarnego NATO, oraz rzeczywisty widok na Tatry - nie napawają optymizmem. Niebo zasnute chmurami - brak luki między murem, a wałem rotorowym, Tatry prawie niewidoczne. Bardzo chcemy dzisiaj zacząć. Składamy Juniora, trwają leniwie przygotowania do lotu. Przekładamy aktywację strefy lotów falowych TRA01. Na diament nie ma nadziei. Około 11:00 zjawia się uczeń-pilot Marek - słynny instruktor szkoły kierowców i oznajmia, że decyduje się na lot Puchaczem z Krzyśkiem, niezależnie od warunków falowych. Chce wykorzystać okazję - otwarty hangar, przygotowana holówka, do dyspozycji Puchacz - i "przewietrzyć tyłek". Czekamy na instruktora Krzyśka. Od południowo-zachodniej strony lotniska, w rejonie Zębu St Cu jakby przerzedzają się - robi się "szpara". Holuję w to miejsce. Zaraz po starcie, na 100 m, zakręt obszernym łukiem w prawo - przechodzimy przez opad deszczu, w zespole 0 - 1 m/s. Mozolnie pniemy się do góry - nad Szaflarami mamy ledwo 300 m - wspinamy się pod Bańską Niżną i odchylamy lekko w prawo. Na ok. 600 m wskazówka wario wreszcie idzie w górę na 3 m/s, i dalej do prawie 4,5 m/s. Esuję w lewo - w prawo przed ścianą Cu rot i wyczepiam Puchacza na 1200 m z noszeniem w zespole 4 - 5 m/s. W drodze powrotnej do lotniska słyszę, że ma 1500 m i 1 m/s, po wylądowaniu samolotu słyszę jak przekazuje 2000 m i za chwilę 3000 m. Nie mają aparatury tlenowej (nie wzięli masek) więc nie przekraczają 3400 mnpl. Naokoło Puchacza pełno białych chmur. Pilnują luki powrotnej do lotniska. Robią zdjęcia i po ok. 1,5 h lądują. Paweł decyduje się na lot dopiero jak słyszy, że Puchacz ma 3000 m wysokości. Szybko "tankuje tlenem" Juniora i start o godz 14:00. "Luki Puchacza" już nie ma. 8/8 zachmurzenia - w rejonie drogi Poronin-Bukowina widać ciemniejszy wałek na tle szarej masy chmur. Nawet instr z Jeleniej Góry, który przyjechał po AN-2 SP-AND, dziwi się, że holujemy. Nie wie co to znaczy czekać aż 6 lat na reaktywację lotów falowych w Nowym Targu. 
Najpierw Władze AP, a potem ANT uniemożliwiały działalność falową w Nowym Targu. 
Dotychczasowy V-ce Prezes ANT (WV) twierdził na spotkaniu przedwyborczym w 2008 r., że jest to działalność nieopłacalna!. 
Dopiero 29 LISTOPADA 2009 wreszcie to przerywa. 
Dolatujemy do wałka - jest luka, ale w niej pełno chmurek - zaczyna ze wszystkich stron zakrywać zespół. Próbuję znaleźć błękit i przedrzeć się zespołem do góry, ciągnę do góry na małej prędkości. Niestety - ostatecznie nas zakrywa. Paweł (nowy Prezes) pyta mnie czy wyczepić - potwierdzam - wysokość ca 1500 m nad drogą Poronin-Bukowina w rejonie Gliczarowa. Po wyczepieniu przebija się w dół w kierunku zachodnim, pod podstawę chmur - spada do 1000 m. Trawersuje w noszeniu 2-3 m/s w rejonie Poronina i czeka na lukę, cały czas utrzymuje się na wysokości 1700-2000 m w noszeniu do 3,5 m/s. Robi się ciemno - wraca na lotnisko. Latał 2 godziny - lot przerwał zachód słońca. 
Sezon falowy 2009/2010 otwarty!

22 luty 2010 r W piątek (19.02) nic nie zapowiadało fali - loty falowe nie zostały zaplanowane, tak samo w poniedziałek (22.02). Dopiero we wtorek 3-cia próba zdobycia diamentu przez Pawła. Pogoda znakomita do opalania i jazdy na nartach - piękne słońce, cieplutko, nad Tatrami tylko "murek halny" i kilka "rotorków" szybko tworzących się i szybko znikających. Rano, o 7-mej "południowy wiaterek" na Kasprowym tylko 12 m/s, później spada nawet do 10 m/s. Koło 10-tej południowy wiatr wzmaga się do 14 m/s. Startujemy około 11-tej. Hol w kierunku Nosala, prawie bez turbulencji - nad Poroninem nieco nosi, wysokość ca 1100 m npl. Wykonujemy przeskok nad Tatry - czuć, że fala słabiutka (Jak-12 szybko przesuwa się względem ziemi) - ciekawe czy będzie możliwe nawiązanie kontaktu z falą. Nad Jaszczurówką-Toporowa Cyrhla jeszcze nie nosi, na trawersie Nosala też kiepsko. Lecimy w kierunku muru, z lekkim trawersem w lewo nad Dolinę Suchej Wody - wskazówka zaczyna podnosić się do ok 4-5 m/s, na wysokości 1700 m Junior wyczepia się. Po wyczepieniu, w 2 m/s Junior zyskuje 100 m i na 1800 m gubi noszenie - słaby wiatr "przesuwa" go nad mur. Cofa się, trochę zyskuje wysokości i tak sobie lata 3. godziny na wysokości ca 2.500 m. Maksymalny pułap to 2.700 m. Czekamy na piątek - z prognoz wynika, że ma znowu zacząć duć z południa? 

24 październik 2010 r  Niedziela. Od piątku silnie wieje z zachodu i W-S. W sobotę, przy okazji zadania B/2, sprawdzamy Piperkiem co się dzieje nad Zakopanem. Noszenia w rejonie Tatr, na wysokości ca 10.000 ft, miejscami i chwilowe tylko do 5 m/s. Wg mojej oceny warunki nie rokowały latania falowego. W niedzielę mur stoi od rana - niestety wiatr tylko 10 m/s, na szczęście o 9-tej wzmaga się do 12 m/s, a od 11-tej do 14 m/s z porywami do 22 m/s (wg synoptyka w Obserwatorium). Jest zachęcająco - pierwszy hol zaczynamy o 11:55, pojawia się kilka strzępków Cu rot. Holuję Puchacza w rejon Toporowa Cyhrla-Jaszczurówka - kształt muru zwiastuje pewne noszenie. Po drodze nie czuję wiatru - nie ten kierunek nie ta prędkość, a może złudzenie - dawno nie holowałem na prawdziwą falę. Pod kłaczkiem rotorka trochę rzuca - Puchacz wchodzi pod strugi, niestety zespół dziarsko przesuwa się w kierunku regli. Nie wróży to dobrze. Przy dolocie do regli spada wznoszenie, mur niedaleko - wycofuję się lewym łukiem o 270 st w rejon wysypiska. Noszenie w zespole wzrasta do 7 m/s, wysokość ca 1600 m - sygnalizuję Puchaczowi wyczepienie się. Przez chwilę Puchacz walczy w rejonie wyczepienia - osiąga 1700 m, po czym zaczyna spadać i melduje powrót na lotnisko. Lata potem pod rotorami w rejonie EPNT. Czyżby nie było fali? Następny hol to Junior z Pawłem na pokładzie. Hol podobny, lecz z większą odchyłką na wschód i bez dochodzenia do regli. Nadal nie czuć halnego, tylko trochę więcej kłaczków rotorowych i jakby mur grubszy. Kolejno holuję Jantara "Limę" z Kubą - rzuca nieco mocniej, lecimy od Szaflar zdecydowanie na wschód, trawersem w lewo, pod rotory nad Bukowiną T. i następnie w prawo pod zakopiańskie wysypisko śmieci. Jantara wyczepiam najniżej, na 1500 m, w połowie drogi między pasmami Bukowińskim i Gubałowskim, a reglami - 2 km na wchód od wsypiska. Kuba potwierdza noszenie i za chwilę jest na 2000 m. Radzę mu pilnować pola noszeń bo wiatr jest słaby. Około 15-tej zaczyna przesuwać się w nasz rejon czoło frontu (na Zarze kończą loty bo zakrywa) i zaczyna mocniej falować, rośnie prędkość halnego, kierunek prostuje się bardzej do S, a piloci meldują wzrost noszeń do 5 m/s. Nad Tatrami Bielskimi zaczynają tworzyć się soczewki. Piloci Jantara i Juniora zostawiają na wysokości 4000 m noszenia do 3 m/s na hamulcach. Wyżej nie wychodzą - nie są na to przygotowani. Czy można było zdobyć diamenty? Nie wiemy. Obaj lądują po 16:20, po przebiciu warstwy chmur 2700-1700 m. Nadal, od 2003 r., nie zdobyto kolejnego diamentu nad Tatrami. Trzeba to wreszcie przełamać. 

30 październik 2010 r  Sobota. 9:00 Na Kasprowym +1st C, 10 m/s z kierunku 190 st. Nie latamy. Jutro ma być lepiej. 

31 październik 2010 r  Niedziela. Wreszcie porządnie duje. O 8-mej synoptyk z Kasprowego odczytuje średnią prędkość halnego 17 m/s w porywach do 32 m/s! Nad Tatrami stoi niezwykłej urody soczewka. Zero rotorków, zero muru. Przejrzyste powietrze. Na lotnisku jest Kuba i Prezes. Kuba wyhangarował holówkę, czeka na pomoc aby złożyć Limę. Pogania nas. Z Frankiem jesteśmy tuż przed 10-tą. Składamy Limę. Przed startem pech - przyssawka nie trzyma lusterka, a podstawka pod VL urywa się. Leci z EtrexLegend - zapominamy o pewnym sprzęcie - barografie. Okaże się, że był potrzebny, Po starcie na wschód o 10:41, lecimy koło Szaflar w kierunku Skrzypnego (na południe Maruszyny). Po drodze znaczna turbulencja - dają znać rotory II-ej fali. Na ok. 600 m wznoszenie zespołu dochodzi do 4 m/s. Postanawiam zostawić Limę w tym rejonie. Esujemy zespołem do ok. 850 m - daję znak do wyczepienia (odległość od lotniska ok 10 km). Cały hol trwał 12 minut. Kuba długo esuje w rejonie wyczepienia - wychodzi maksymalnie na 2400 m mpl - próbuje przejść do przodu - dusi, spada do 1700 m wymięka i cofa się w rejon wyczepienia. Około 12:30 nad Tatry dolatuje kilka szybowców z Żaru na czele ze Zdzichem (uczył się latać w Nowym Targu). Zdzicho podpowiada Kubie, aby zdecydowanie i bez obaw przeskoczył pod wiatr nad skocznie. Na przeskok decyduje się ok. 12:40 z wysokości 2400 m. Po ok. 4 min dochodzi pod Krokiew - spada do ok. 1400 m - wchodzi w noszenie falowe 4 m/s. Po 15 minutach jest już na wysokości ok 4500 m. Zrobił przewyższenie 3800 m do Złotej. Szkoda - nie miał certfikowanego przyrządu do zapisu lotu. Lata razem z 4. szybowcami z Żaru - Kopeniek (MB) robi mu foty. Wykonuję jeszcze 2. hole na falę z Puchaczem - jeden na KTP/C z wyczepieniem na II fali (Stasek+Paweł) - max wysokość 2300 mnpl, drugi zapoznawczy z falą (Stasek+Janusz) z wyczepieniem w rejonie Krokwi na I fali - maksymalna wysokość 3200 mnpl. Nosi wyżej - zostawiają 2 m/s. Po wylądowaniu o 16:50 Janusz wysyła sms-a - "Dzięki za hol Jestem uradowany. Warto było czekać". Meteorolodzy z TVN twierdzą, że ma dalej utrzymywać się spływ z południa i południowego-zachodu, z przerwą i deszczykiem w środę. 

4 stycznia 2011 r  Wtorek. Prognozy meteorologów zapowiadają wiatr halny w Święto Trzech Króli. Niestety - prawdopodobnie jutro tj. 5 stycznia (lub 10.01) jedyna nasza holówka leci na prace obsługowe na lotnisko do Mirosławic. Spodziewany powrót Jaka to początek marca br. 

Autor Tadeusz Świst